Easy Rider, czy Tata Muminka ?
W filmie Easy Rider dwóch przyjaciół przemierza Amerykę na motocyklach. Nie spieszą się, cieszą się jazdą – bez kasków, bez kombinezonów, specjalnych rękawic, nawigacji… Mają cel, ale dotarcie do niego nie jest priorytetem – zbaczają z drogi, zmieniają trasę, stają się częścią historii ludzi, których spotykają. Śpią najczęściej przy ognisku, pod gołym niebem. Dla wielu młodych ta dwójka i ten film stały się symbolem wolności, wyrwania się z systemu, życia na własnych zasadach.
Kiedy sam oglądałem ten film miałem jednak poczucie pewnej pustki, jałowości takiego życia. Panowie mieli pieniądze z przemytu narkotyków, nie musieli pracować, nie musieli nic tworzyć, nie byli za nic odpowiedzialni, do niczego nie dążyli. Wieczne wakacje bez okresu pracy, odpoczynek bez wysiłku, deser bez obiadu… Czy to jest cel życia mężczyzny w kwiecie wieku, w pełni możliwości fizycznych i intelektualnych? Jazda na motorze, palenie marihuany i twardszych narkotyków w towarzystwie kobiet lekkich obyczajów?
Czy na pewno byli wolni? Wolność to możliwość wyboru, a oni często spali pod gołym niebem, ponieważ odmawiano im noclegu w bardziej cywilizowanych warunkach. Inaczej smakuje wyjazd motocyklowy, kiedy jest on nagrodą, odskocznią od pracy, obowiązków i odpowiedzialności; kiedy masz w portfelu uczciwie zarobione pieniądze i możesz nocować w hotelu, albo pod namiotem. O ile inaczej smakuje samotna wyprawa na kilka dni, jeśli masz dokąd wrócić. Radość z urlopu po zrealizowanym projekcie, przerwa od pracy, która jest Twoją pasją – to dla mnie prawdziwy, męski rodzaj wolności. Zostawiasz rodzinę i biznes w dobrych rękach i jedziesz pobyć ze sobą w samotności, uszanować potrzebę oddalenia, wycofania. Jest inny film, który pokazuje to, o czym mówię, jest inny bohater – Tata Muminka.
W jednej z historii Tata Muminka czuje „zew”, „wołanie” dzikiej części swojego serca. Coraz częściej chodzi nad morze i przygląda się żeglującym Hatfinatom, których życie jest wieczną podróżą. Pewnego dnia bierze łódkę i wyrusza razem z nimi. Reakcja jego żony bardzo dobrze pokazuje, że Tata zapracował sobie na możliwość takiej przygody. Mama Muminka nawet słowem się nie odzywa, nie przerywa swoich obowiązków, zajmuje się rodziną, jak do tej pory. Wie, że skoro Tatuś zdecydował się wyruszyć w podróż, to znaczy, że tak właśnie musiał zrobić, że tego potrzebował. Może się martwi, ale nie zabrania, nie ogranicza, nie każe obiecywać, nie stawia warunków. Dotychczasowym życiem jej mąż wypracował sobie ten rodzaj pełnego zaufania.
Czego Tata Muminka doświadcza w podróży z tymi małomównymi, tajemniczymi stworzeniami, które były dla niego zawsze symbolem wolności? Wieczni wędrowcy, stale w ruchu… Otóż Hatfinatowie ciągle podróżowali, ponieważ nie mieli domu. Wieczna podróż była w istocie wieczną tułaczką z horyzontem, nieosiągalnym celem. Romantyzm, który Tata Muminka widział w ich stylu życia był w gruncie rzeczy tragedią.
W jednej z końcowych scen Easy Rider’a jeden z bohaterów zadowolony z siebie mówi: „Zobacz, udało nam się, jesteśmy bogaci, zrobiliśmy to… Możemy teraz wygrzewać się na Florydzie… O to przecież chodzi – zrobić dużą kasę i być wolnym!”, na to jego przyjaciel odpowiada: „Wiesz co? Spieprzyliśmy to. Spieprzyliśmy.” Jakby dotarło do niego, że życie, które prowadzą nie da i nigdy nie dawało mu prawdziwej satysfakcji i poczucia spełnienia. Wydawać by się mogło, że skoro mężczyzna ma odwagę na tego typu stwierdzenie, to coś powinno za tym iść, jakieś działanie mające na celu zmianę obecnej sytuacji. Myślę, że ta scena jest bardziej wymowna, kiedy zostawia właśnie ten niedosyt, odpowiedzialność jest przerzucona na widza. Nie chcę sobie powiedzieć kiedyś “Spieprzyłem to.”
Film pokazuje różne podejścia do życia – komunę „dzieci kwiatów”, człowieka żyjącego z dużą rodziną na farmie, który porzucił po drodze marzenia o wielkim mieście, prawnika, który ucieka w alkohol od sztywnego stylu życia, który chciał narzucić mu ojciec, ludzi z małych miasteczek – ograniczonych i ksenofobicznych… Ja zobaczyłem w tym obrazie różne ścieżki, jakie można wybrać i ucieszyła mnie konstatacja, że moja ścieżka jest dla mnie najlepsza. Na mojej ścieżce jest rodzina, odpowiedzialność, praca, tworzenie, kreowanie, przyjaciele i czas wolny i podróż i przestrzeń i jest motocykl, który może zabrać mnie w dzicz, może do hotelu, ale najważniejsze, że później przywiezie mnie z powrotem do domu.


